To jest tekst sprzed roku. Jaka wartość wspominek? Taka, że o pewnych sprawach wtedy mówiło się bardziej wprost, niż dzisiaj. Informacja o zidentyfikowaniu Tadeusza M. jako Henryka T. podziałała na mnie jak płachta na byka. Bo to co niby, wspomniany Henryk znany był jako przenikliwy i dokładny kronikarz oleckiego życia? Jeżeli ktoś tak uważa – jego sprawa. Ale dalszy dialog jeśli o mnie chodzi zamknięty, ze zdezorientowanymi i prowokatorami nie rozmawiam.
W ogóle jakoś nie czuję w sobie ciągotek edukacyjno-wychowawczych, też już o tym wspominałem. I przyznam w tym miejscu, że ile lat bym do Olecka nie jeździł czy w jego okolicach nie mieszkał – liczba ludzi przekonanych, że stanowią elitę intelektualną Mazur po prostu poraża. Tak zaczął się mój kontakt z miastem w roku 1970 (tak, tak, wtedy byłem tam pierwszy raz i to wcale nie przejazdem), tak później był kontynuowany i tak w wielu przypadkach gwałtownie zakończony. Do dzisiaj nie pojmuję skąd u niektórych przekonanie, że cudze idiotyzmy, fałsze, złe wybory i celowe dezorientowanie - takich jak ja - mam szanować, bo to element cudzej osobowości. Pocałujcie misia…
Ale do rzeczy, pierwszy post był o znaczeniu żwirowni. W Radiu Olsztyn stara audycja z cyklu „Śliska sprawa”, dotyczyła właśnie żwirowni w Olecku. Mówiły wszystkie strony, wypowiadali się też eksperci. I dobrze: tak u zawodowców być powinno. Szkoda tylko, że do konstrukcji nagrania nie zaangażowano kogoś, kto choć raz w Olecku był, miejską infrastrukturę obejrzał i nie będzie opowiadał dyrdymałów o tym, co w mieście powinno powstać. BO TO JUŻ TAM JEST! Wniosek radiowy stosunkowo prosty: jak się burmistrz Sobczak uprze to decyzję o otworzeniu eksploatacji żwirowni wyda i już. Ciężko go za działania jakoby zgodne z prawem podać do sądu, jeszcze ciężej usunąć tak, jak to z poprzednikiem się zdarzyło. Czy radni mogli by wreszcie stanąć na wysokości zadania i wybrać albo spomiędzy siebie albo nawet spoza tej grupy kogoś, kto wie co mówi, nie da sobie przerwać i jest zdeterminowany w działaniu? Pewnie nie, pewnie zbyt wiele żądam. No trudno. Będzie jak będzie. Prawica ledwie piska, stare repy i cienie z przeszłości jak działały tak działają, nikt nie śmie powiedzieć, że to wszystko coraz bardziej przypomina spisek. Nadto tkany przez kilkanaście co najmniej lat. Przez kilka Familii, ale i o tym już pisałem. Co i kto wziął, kiedy, jak uzasadnia swój rosnący potencjał finansowy choćby przed Izbą Skarbową – nie wiem. Tak, za krótkie łapki, dziennikarstwo obywatelskie ma jednak swoje ograniczenia. Odwoływać się do podobno Zjednoczonej Prawicy? Nieporozumienie. Jej przedstawiciele zachwycają się sobą po pachy. Ale do ostrego, zdecydowanego działania nie są chętni wcale albo jeszcze mniej. Będzie w Olecku żwirownia? Wszystko jedno. Byle byście nie pytali o to burmistrza. Nakłamał i nakręcił już wystarczająco dużo. A we wspomnianym programie Radia Olsztyn zajmuje się nie reprezentowaniem swoich wyborców i sąsiadów, ale mętną interpretacją prawa i przygotowywaniem sobie alibi dla działań, które najwidoczniej już wkrótce zamierza podjąć. I czyż nie mieli racji starożytni mówiąc, że nie ma tak wąskiej bramy, przez którą nie przejdzie osioł wyładowany złotem?
A miejscowe portale i portaliki? Politycznie poprawne jak cholera. Na FB napisałem wprost: może prowadzone przez niewłaściwych ludzi? Zastraszonych, przygniecionych etatami żon i rodziny? Pewnie wszystko na raz. W małych miasteczkach żyje się kiepsko. W ich okolicach jeszcze gorzej. Rządzą Familie. To jak mafie. Może mniej uciętych dubeltówek - ale wywalenie z pracy i pozbawienie środków do życia tez zabija.
M.Z.
poniedziałek 05 2021
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz